Po "Harrym Potterze..." nie da się napisać nic, co zadziwi.
Po horkruksach nie można wymyślić niczego, co będzie równie zawikłane, poplątane, ale logiczne i spójne.
W Gryffindorze jest kres możliwości wymyślania wielowymiarowych intryg, rozgrywających się w wielu miejscach jednocześnie, z przenikającymi się wątkami i postaciami.
Hogward to najwyższy poziom literackiej architektury. Nie da się wymyślić bardziej przestrzennej akcji powieści.
Tylko jak to możliwe, że ta kobieta żyła sobie wcześniej jako kelnerka, pielęgniarka, czy przedszkolanka i nikt nie zauważył, że ona w głowie nie ma komórek i synaps, tylko najnowszy komputer o nieograniczonych możliwościach!? Jak ona zapanowała nad tą powieścią?
"Trafny wybór" to najbardziej uwikłana kompozycja, z jaką się spotkałam. Wszystko dzieje się jednocześnie, każde słowo, każdy ruch ręką niesie za sobą konsekwencje w każdej innej płaszczyźnie powieści.
Treść- przeciętna. Kompozycja - jak partytura dla orkiestry symfonicznej!