Co jest takiego w matematyce, że mnie fascynuje...? I jak to możliwe, że ja, humanistka od stóp do głów, czytam taką powieść z wypiekami na twarzy?
Kolejny dowód na to, że geniusz nawet o nudnym twierdzeniu matematycznym może pisać jak o tajemnicy Enigmy... No tak...W końcu w obu przypadkach Królowa Nauk patrzy spode łba...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję... poczytam... pomyślę...