Można było w młodości być fanem listy przebojów, ale przymusu nie ma.
Można lubić Barona, Wałkuskiego i Miecugowa, ale nikt nie zmusza.
Można kochać Owsiaka, ale nikt nie każe...
Można uwielbiać Andrusa, ale to jest dobrowolne...
I można poznać historię współczesną oczami tych, którzy ze słuchawkami na uszach udawali, że wiedzą, jak się robi radio i lawirowali między towarzyszami a słuchaczami...
Obowiązku nie ma.
Jak kto lubi, niech słucha rąbanko-sieczkarni z rozkrzyczanymi zapowiadaczami piosenek. Jak kto chce...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję... poczytam... pomyślę...