Irving Stone jest według mnie ideałem pisarza - poszukiwacza... Ołtarzyka z jego zdjęciem jeszcze nie mam, ale jestem bliska... Wspaniałe biografie. Ze szczególnym akcentem na słowo: wspaniałe. Wszystkie opisane przez Stone'a osoby siedzą w mojej głowie rzędem, piją kawę, rozmawiają ze sobą (i co gorsza - ze mną też) i machają do mnie w odpowiednich momentach życia. Mojego życia. Van Gogh ma u mnie całkiem spory pokoik, a London - drewnianą dobudówkę... Wielki pisarz (myślę o Irvingu) i wielki pisarz (myślę o Jacku).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję... poczytam... pomyślę...