Jakże się cieszę, że moja polonistka w liceum nie zmusiła mnie do czytania "Mistrza i Małgorzaty", gdy byłam prawie dorosła! Teraz, gdy już jestem bardzo dorosła, mogłam ją czytać bez otoczki popularności, bestselerstwa i innych cech, które mnie zniechęcają do ksiażek. I doceniam. Bo miał Bułhakow odlotową wyobraźnię... I miał odwagę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję... poczytam... pomyślę...