środa, 2 października 2013

Stefan Gieysztor "mój Pianista"

Najlepiej przeczytać i obejrzeć. Albo nie! Lepiej obejrzeć, przeczytać i jeszcze raz obejrzeć... Zupełnie inaczej patrzy się na aktorów, gdy zna się pewne sekrety... Grana postać staje się nieco schizofreniczna, w pozytywnym sensie: z jednej strony jest bohaterem filmu, a drugiej prześwieca przez nią aktor, jego osobowość, jego charakter... No i oczywiście historie, o którym nie śniło się zwykłym oglądaczom... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję... poczytam... pomyślę...