Nie poddałam się fali kultu Steve'a Jobsa. Wobec tego czytałam tę książkę bez emocjonalnego obciążenia wszystkich fanów i-phonów, maców, podów i padów...
Mimo to jego biografia zrobiła na mnie wrażenie. Sukces osiągają jednostki wybitne i co do tego nie mam żadnych wątpliwości... Czy tylko wybitne w jednej dziedzinie? Nie! Muszą mieć talent i nieprawdopodobny zestaw różnych cech psychicznych... Ich osobowość czasem bywa nieznośna dla otoczenia. Tracą przyjaciół, rodzinę, są samotni, a ich jedynymi przyjaciółmi są sława, majątek i poczucie odniesionego sukcesu właśnie... Ciężkie jest życie... Ciężkie i dla odnoszących sukces i dla tych, którzy właśnie go nie odnoszą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję... poczytam... pomyślę...