piątek, 7 listopada 2014

Tom Sharpe "Alternatywa wg Wilta"

Dawno, dawno temu, gdy na świecie nie było komórek czytałam "Wilta". Śmiałam sie z niego do łez. Teraz czytam "Alternatywę..." i śmiechu zauwazam mniej. O wiele mniej. Właściwie wcale. Niby wszystko jest wesołe, lekkie, głupie i prymitywne, czyli dokładnie takie, jakie powinno być w komediowym czytadło, ale... To chyba przez czas. Za dużo go upłynęło i ja stałam się zbyt młoda na takie książki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję... poczytam... pomyślę...