wtorek, 9 grudnia 2014

Maciej Wojtyszko "Tajemnica szyfru Marabuta"

To niesamowite, jak różne dzieci różnie odbierają tę samą powieść...
Sensacyjną, nie ukrywajmy.
Starsza pamięta do dziś, jak bardzo bała się, słuchając o Brombie i Chrumpsie.
Jedna z fajniejszych książek, jej zdaniem.
Młodsza, po rozwiazaniu tajemnicy porwanego Glusia, cichutko zaproponowała, że może dokończymy kiedy indziej, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: nie podoba mi się!

Z pewną nieśmiałością podejrzewam, że niemałe znaczenie w ocenie końcowej ma wydanie książki... Ze starszą miałyśmy wielki egzemplarz, ciężki jak księga z biblioteki Pućka, z ogromnymi, fascynującymi ilustracjami.
Z młodszą zaledwie książeczkę, z delikatnymi, łagodnymi obrazkami...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję... poczytam... pomyślę...