wtorek, 22 października 2013

Dalajlama "Autobiografia duchowa"

Wybrali go, bo tak się komuś przywidziało. Przyjechali do konkretnej prowincji, konkretnej wioski, gdzie na kamieniu przy konkretnej chałupie miał siedzieć przyszły Mistrz. I siedział... A potem było już tylko dochodzenia do świętości. Jestem pełna szacunku dla tego człowieka. Owinięty w skrawek barwionego płótna przykuwa uwagę całego świata. Bez broni atomowej, armii uzbrojonych po zęby żołnierzy i opancerzonych samochodów staje, mówi i jest słuchany. Szkoda, że nie jest słuchany w tym drugim znaczeniu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję... poczytam... pomyślę...