To chyba nawiększa tragedia dla pisarki - gdy na starcie zapoda bestseller... Potem sumienie nakazuje jej dopisać coś jeszcze, ale utrzymać poziom bardzo trudno... Pierwsza część Rozlewiska się ze mną zaprzyjaźniła, drugą jeszcze tolerowałam, ale trzecią czytałam tylko dla przyzwoitości... Sprawiedliwie dodam, że przeczytałam całość, co w przypadku seriali książkowych należy do rzadkości.... Więc chyba aż tak bardzo nie bolało...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję... poczytam... pomyślę...