Myślałam, że ugrzęznę w polityczno-politycznych dywagacjach, ale byłam zaskoczona. Treść wygląda jak zebranie depesz. Krótkie, pocięte fragmenty, pokazujące sekwencję trochę przed i trochę po. Bo samego momentu naturalnie nikt dokładnie opisać nie może... Chaos, bałagan, utrwalone błędy, samowola, a przy tym niejednokrotnie nadludzka umiejętność odnalezienia się w sytuacji bez precedensu... Br...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję... poczytam... pomyślę...