Od dziś nigdy już nie pominę informacji, kto jest tłumaczem książki, którą czytam! Dopiero teraz zrozumiałam, jaką robotę odwala taka osoba! Chylę czoła! A tłumaczenie poezji zaliczam do prac najwyższego ryzyka, mniej więcej na równi z odbywaniem lotów kosmicznych i chodzeniem po dnie Rowu Mariańskiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję... poczytam... pomyślę...