sobota, 14 września 2013

Stanisław Barańczak "Ocalone w tłumaczeniu"

Od dziś nigdy już nie pominę informacji, kto jest tłumaczem książki, którą czytam! Dopiero teraz zrozumiałam, jaką robotę odwala taka osoba! Chylę czoła! A tłumaczenie poezji zaliczam do prac najwyższego ryzyka, mniej więcej na równi z odbywaniem lotów kosmicznych i chodzeniem po dnie Rowu Mariańskiego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję... poczytam... pomyślę...