Cudowne czytanie performatywne w Teatrze Nowym.Dowcip reżyserski plus zaanagażowanie i kunszt młodych aktorów!
Trójpodział naczelnego na medal!
Śmiech i strach w jednym.
Mistrzostwo świata!
Gyd wręczono mi tę książkę z komentarzem: Teraz będziemy to czytać, byłam pełna obaw. Wydawało mi się, że
Dawno, dawno temu, gdy na świecie nie było komórek czytałam "Wilta". Śmiałam sie z niego do łez. Teraz czytam "Alternatywę..." i śmiechu zauwazam mniej. O wiele mniej. Właściwie wcale. Niby wszystko jest wesołe, lekkie, głupie i prymitywne, czyli dokładnie takie, jakie powinno być w komediowym czytadło, ale... To chyba przez czas. Za dużo go upłynęło i ja stałam się zbyt młoda na takie książki...
Myślałam, że ugrzęznę w polityczno-politycznych dywagacjach, ale byłam zaskoczona. Treść wygląda jak zebranie depesz. Krótkie, pocięte fragmenty, pokazujące sekwencję trochę przed i trochę po. Bo samego momentu naturalnie nikt dokładnie opisać nie może... Chaos, bałagan, utrwalone błędy, samowola, a przy tym niejednokrotnie nadludzka umiejętność odnalezienia się w sytuacji bez precedensu... Br...
Nie jest to naturalnie opowieść o pannie Marple, ani tym bardziej o Herculesie... Jest to natomiast kolejny dowód na to, że jeśli ktoś ma talent i pisać umie i lubi, to nawet jeśli opisze podróż-prawie-dookoła-świata, to czyta się to jakby się człowiek właśnie dowiedział, że świat w ogóle istnieje...
Lekcja geografii, humanizmu, biologii, kartografii i turystyki w jednym. A przede wszystkim cudowna książka do czytania na głos. Dziecku. I sobie, rzecz oczywista. Znałam historię Kazimierza Nowaka już wcześniej, ale wcale jej nie znałam, jak się okazało...
To niemożliwe, że znalazłam jeszcze książkę Agaty Christie, której nigdy nie czytałam... A może tylko znalazłam książkę Agaty Christie, której treść zapomniałam...?